W tym roku władze ZEA uruchomiły także przebudowany port morski Hawlaf Port na Sokotrze, mało prawdopodobne, że jakikolwiek turysta będzie mógł z niego skorzystać. Możliwe, że polecimy tam dopiero po wojnie. Wszelkie informacje o aktualnej sytuacji w Jemenie znajdziecie na tej stronie.
Wydobycie i konsumpcja gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych w latach 2000-2015 (w mld m 3 ) Wykres 3. Konsumpcja energii w wybranych państwach w latach 2000-2015 (w mtoe)
Miasto w zach. jemenie; Ważny port w jemenie; Port w jemenie hasło do; Szczyt w jemenie 3200 m n.p.m. Drobna moneta w bahrajnie, jemenie i zea; Szczyt w jemenie m n p m; Szczyt w jemenie 3200 m n p m; Port w jemenie; Miasto-państwo na płw. malajskim, "miasto lwa" Miasto nad mozelą; Miasto w meksyku na półwyspie jukatan; Miasto w belgii
Hasło do krzyżówki „duży port nad Leną” w leksykonie szaradzisty. W naszym internetowym słowniku szaradzisty dla wyrażenia duży port nad Leną znajduje się tylko 1 definicja do krzyżówek. Definicje te zostały podzielone na 1 grupę znaczeniową. Jeżeli znasz inne definicje pasujące do hasła „ duży port nad Leną ” lub
port w Jemenie: duży ptak morski o długich, wąskich skrzydłach: krzew śródziemnomorski: jadalny małż morski: wielki ssak morski z bardzo długim, spiralnie skręconym zębem, wystającym poziomo z pyska: wiecznie zielony krzew śródziemnomorski: członek zakonu kontemplacyjnego o surowej regule, założonego w XI wieku we Francji
Download Widok na duży port z jachtami oraz patrzący na niego ludzie o zachodzie słońca na wyspie Menorca Stock Photo and explore similar images at Adobe Stock.
. Awaria tankowca zagrożeniem dla ważnego szlaku światowego handlu. Powtórka z Ever Given? 6 października 2021, 17:16. 2 min czytania Jeden z największych tankowców na świecie od czterech lat stoi zepsuty na wodach u wybrzeży Jemenu. Zagrożona zatonięciem, eksplozją lub wyciekiem ropy naftowej jednostka stanowi zagrożenie nie tylko dla regionu, ale również dla światowego handlu. "Safer" zdjęcie satelitarne. Wg "The New Yorker" ten zbudowany w 1976 r. okręt jest jednym z największych istniejących tankowców na świecie. Na jego pokładzie znajduje się ok. 1 milion baryłek ropy naftowej. | Foto: DigitalGlobe/ScapeWare3d / Contributor / Getty Images Zacumowany u wybrzeży Jemenu jeden z największych tankowców świata może w każdej chwili zatonąć W ładowniach okrętu znajduje się ponad milion baryłek ropy naftowej W przypadku zatonięcia jednostki mieszkańcom Jemenu grozi katastrofa ekologiczna i głód Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Znajdujący się u wybrzeży Jemenu zepsuty tankowiec może w każdej chwili eksplodować lub zatonąć, czytamy w "The New Yorker". Wyciek ropy z jednostki może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla lokalnego ekosystemu, ale również dla ośmiu milionów Jemeńczyków i światowego frachtu morskiego. Ogromny tankowiec "Safer" stoi zacumowany na wodach niedaleko portu Hodeidah. Jednostka należy do jemeńskiej firmy Safer Exploration & Production Operations Company. Od 2017 r. okręt jest uznawany za "martwy", co oznacza, że jego kotły nie działają. "Safer" jest zbyt dużym okrętem nie tylko na Kanał Sueski. Statek ledwo mieści się w kanale La Manche. Według dziennikarzy nowojorskiej gazety zbudowany w 1976 r. okręt jest jednym z największych istniejących tankowców na świecie. Na jego pokładzie znajduje się ok. milion baryłek ropy naftowej. - Ewentualny wyciek z tankowca może oznaczać miesiące walki ze skutkami katastrofy i powodować miliardy dolarów strat dla biznesu żeglugowego i wszystkich branż, które korzystają z jego usług – donosi dziennikarz nowojorskiej gazety Ed Caesar. Statkom rzadko udaje się pokonać obszar, w którym doszło do wycieku ropy, dodaje redaktor "The New Yorker". Organizacja non-profit ACAPS oszacowała, że samo sprzątanie ładunku Safera kosztowałoby około dwudziestu mld dol. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Według najgorszego scenariusza wyciek ropy ze statku mógłby dotrzeć do cieśniny Bab El-Mandeb, przez którą przepływa ok. 10 proc. towarów sprzedawanych na całym świecie. - Zamknięcie cieśniny Bab el-Mandeb może uniemożliwić tranzyt ropy z Zatoki Perskiej przez Kanał Sueski oraz utrudnić tankowcom dotarcie do rurociągu SUMED. W efekcie okręty transportujące ropę naftową musiałyby płynąć wokół południowego krańca Afryki, co znacznie wydłużyłoby czas i koszty transportu surowca – podaje US Energy Information Administration. Niestabilny region - W 2018 r. przez cieśninę Bab el-Mandeb Strait do Europy, USA i Azji przetransportowano ok. 6,2 mln baryłek ropy naftowej i innych produktów pochodzenia naftowego – podała US Energy Information Administration. Zasoby finansowe właściciela tankowca "Safer" mają pozwalać na dokonywanie jedynie niewielkich napraw raz w roku. Jednocześnie rebelianci Huti, którzy kontrolują pole naftowe Marib, utrudniają wszelkie wysiłki ONZ lub organizacji pozarządowych na rzecz usunięcia okrętu. Na pokładzie nieczynnego statku członkowie załogi podejmują desperackie działania na rzecz uniknięcia zatonięcia, wybuchu czy wycieku ładunku z tankowca. - Każdy dzień przysuwa nas do najgorszego możliwego scenariusza - twierdzi były główny mechanik jednostki. Wyciek ropy może także doprowadzić do blokady jemeńskiego portu Hodeidah, do którego dociera dwie trzecie żywności. Na skutek toczącej się wojny w Jemenie miliony mieszkańców tego kraju cierpią z powodu głodu i braku dostępu do towarów pierwszej potrzeby. Ewentualny wyciek ropy naftowej mógłby zagrozić rybołówstwu na Morzu Czerwonym. ONZ nie dysponuje "planem awaryjnym na wypadek konieczności zamknięcia portu w Hodeidah" – wskazują dziennikarze "The New Yorker".
Wojna domowa, głód, choroby, terroryzm islamski. Jemen to kraj dotknięty wieloma nieszczęściami, o których świat dowiaduje się rzadko. To najbiedniejsze państwo arabskie, leżące w strategicznym miejscu - na południowo-zachodnim krańcu Półwyspu Arabskiego, przy jednym z najważniejszych szlaków morskich świata. Od siedmiu lat trwa tam wojna między proirańskimi rebeliantami Huti a uznawanym przez społeczeństwo międzynarodowe rządem, mającym siedzibę w Adenie, największym mieście na południu (stolica, Sana, jest w rękach Hutich). Rząd wspiera koalicja arabska z Arabią Saudyjską na czele. O sytuacji w Jemenie opowiada „Rzeczpospolitej” Mansur Ali Baggasz, wiceszef dyplomacji, który odwiedził Warszawę. Jemen a Afganistan Wojna z ruchem Hutich toczy się od 2014 roku Dwie dekady temu Jemen kojarzył się na Zachodzie z Al-Kaidą. Tam była wyjątkowo silna, najwięcej podejrzanych o współpracę z organizacją Osamy bin Ladena, osadzonych przez Amerykanów w więzieniu Guantanamo, pochodziło właśnie z Jemenu. Część amerykańskiej wojny z terrorem rozpoczętej przez Amerykanów po zamachach 11 września 2001 roku toczyła się tam. Jak wycofanie się USA z Afganistanu wpływa na Jemen? Mansur Ali Baggasz: „Nie ma to związku z Jemenem, misja Amerykanów w Afganistanie zresztą też nie miała. Ale Jemen jest jednym z krajów najbardziej dotkniętych zamachami terrorystycznymi islamistów i skutkami skrajnego konserwatyzmu islamskiego. Dzisiaj mimo wojny z ruchem Hutich zwalczanie tego terroryzmu to dla nas priorytet, choć brakuje na to środków. Wielu terrorystów jest na terenach kontrolowanych przez Hutich. Oni wypuścili z więzień około 200 zatrzymanych wcześniej przez rząd terrorystów z Al-Kaidy i Państwa Islamskiego (Daesz). Niektórzy zginęli walcząc potem u boku Hutich”. Boskie prawo do rządzenia Wojna z ruchem Hutich toczy się od 2014 roku. Dlaczego tak długo? Przecież rząd jemeński uzyskał wsparcie koalicji arabskiej, z Arabią Saudyjską na czele, a także USA. Baggasz: - „Ameryka wspiera rząd Jemenu politycznie. Prawdziwego, także militarnego, wsparcia, o które prawowity rząd jemeński poprosił, udziela koalicja arabska. My chcemy przywrócić pokój, ale druga strona go nie chce”. W ostatnich dniach obie strony wymieniły jeńców wojennych, ale zdaniem wiceministra nie zwiastują one żadnego porozumienia i zakończenia konfliktu. „Wydajemy jeńców, a przywódcy Hutich namawiają ich, by wracali na front i znowu z nami walczyli. Oni rozmawiają, gdy widzą w tym korzyść, ale w zakończeniu wojny korzyści nie widzą. Dla Hutich wojna stała się celem samym w sobie, ponieważ po pierwsze wierzą w boskie prawo do rządzenia, po drugie dlatego, że czerpią korzyści z tej wojny, ustanawiając równoległe instytucje gospodarcze i ożywiając czarny rynek, a po trzecie dlatego, że są powiązani z agendą irańską, której celem jest destabilizacja nie tylko w Jemenie, ale w całym regionie arabskim”. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Mansur Ali Baggasz, wiceszef jemeńskiej dyplomacji To też Jemeńczycy Hutich wspiera bliski im religijnie, szyicki Iran. Rząd ma poparcie sunnickiej Arabii Saudyjskiej. Niektórzy uważają, że te oba kraje toczą na terytorium Jemenu wojnę zastępczą (proxy war), wojnę między dwoma odłamami islamu. Wiceminister Baggasz stanowczo nie zgadza się z takim określeniem. „To nie jest wojna międzynarodowa. Lecz konflikt między prawowitym rządem jemeńskim a ruchem Hutich, który dokonał przewrotu w Sanie. Oni też są rodowitymi Jemeńczykami. To konflikt wewnętrzny, niezależnie od tego, że jedną stronę wspiera koalicja arabska, a drugą Iran. Konflikt toczy się na naszej ziemi. Rząd Jemenu ma pod kontrolą prawie 80 proc. terytorium kraju. I pod naszą kontrolą jest też 48 proc. jemeńskiej populacji, a pod kontrolą Hutich 45 proc., reszta mieszka teraz poza granicami kraju, wyemigrowała.” Południe i wyspa Pomoc militarną rząd jemeński dostaje głównie od Arabii Saudyjskiej, ale i od Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Parę lat temu pojawiły się doniesienia o poważnych różnicach interesów między Saudyjczykami a Emiratczykami. Emiratczycy mieli wspierać ruch separatystów na południu (w latach 1967-1990 było tam proradzieckie państwo ze stolicą w Adenie). Wysłali też wojsko na Sokotrę, najważniejszą wyspę. Wiceszef jemeńskiej dyplomacji przyznaje, że na południu „był pewien konflikt” z separatystami, ale się zakończył. Przedstawiciele tego ruchu dostali stanowiska w jemeńskim rządzie, mającym siedzibę w Adenie. Podkreśla, że Sokotra też jest pod kontrolą rządu jemeńskiego. „Są tam obok żołnierzy jemeńskich i żołnierze Zjednoczonych Emiratów, ale nie z oddziałów bojowych, nawet nie chodzą w mundurach”. Oman i Iran Kto może pomóc w zakończeniu wojny, która przez sześć lat pochłonęła już życie co najmniej kilkunastu tysięcy Jemeńczyków i przyczyniła się do katastrofy humanitarnej (według organizacji międzynarodowych z powodu głodu i niedożywienia cierpi dwie trzecie z 30 milionów mieszkańców). Niektórzy negocjatora widzą w Omanie, sąsiadującym z Jemenem od wschodu. Oman ma dobre kontakty i z Saudyjczykami, i Irańczykami. Czytaj więcej „Jesteśmy otwarci na pomoc Omanu. Ale Huti słuchają tylko Iranu, oni chcą dogadywać się z tymi, którzy zagwarantują im uznanie ich władzy. A to my jesteśmy prawowitym rządem. Ostatnio nawet Oman wysłał do przywódców Hutich czteroosobową delegację, ale oni nie chcieli z nią rozmawiać”. Może należałoby się zwrócić bezpośrednio do Teheranu? Baggasz: - „Nie. Iran nie jest częścią rozwiązania sytuacji w Jemenie i rozmowy z Iranem nie przyniosą żadnego efektu. Nawet największe mocarstwa nie mogą się dogadać w sprawie jego programu atomowego. Efekty może przynieść jedynie zastosowanie rzeczywistej i skutecznej presji, aby powstrzymać jego ingerencję w Jemenie i dostarczanie broni Huti. Iran na ma swoje plany wobec całego regionu, wykorzystując swoich sojuszników: Hezbollah, Hutich czy szyickie siły w Iraku. Nie zaprzestanie pociągać za sznurki, bo ma z tego korzyści. Iranu nie obchodzą cierpienia Jemeńczyków.” Trwają jednak próby przywrócenia porozumienia atomowego z Iranem, z którego Donald Trump wycofał USA. Jeżeli zostanie ożywione, dotkliwe sankcje wobec Iranu będą znoszone. „Może to by i nam jakoś pomogło, ale nie jest to pewne”. Szczepionki od Polski Wizyta jemeńskiego polityka w Polsce to wielka rzadkość. Wiceminister Baggasz określa Polskę jako kraj przyjazny, niosący Jemenowi pomoc humanitarną. Jak mówi, polski MSZ obiecał wysłanie do Jemenu 700 tysięcy szczepionek na Covid-19 i wybudowanie szpitalu w południowej prowincji Abjan.
Kawa z JEMENU - dla Koneserów - W 1708 r. ruszyła z Francji wielka korsarska wyprawa do portu Moka w Jemenie. Celem było zawładnięcie przez aparat Ludwika XIV nie tylko portu, przez który przechodziło 95% ziarnem kawowca eksportowanego w świat, ale także rynku tego luksusowego dobra. Tak droga była kawa, że opłacało się prowadzić wojnę. Uprawy kawy pojawiły się w Jemenie już w VI w. z wykorzystaniem ziarnem sprowadzanych z pobliskiej Etiopii, bądź co bądź, mateczniku krzewów kawowych. Co ciekawe, ani Jemen ani Etiopia nie należą dzisiaj do potentatów produkcyjnych kawy. Niemniej jednak kawa z Jemenu jest wyjątkowa. W Jemenie, kraju wstrząśniętym wieloma konfliktami wewnętrznymi na przestrzeni XX w, kawa uprawiana jest tak jak dawniej. Plantacje znajdują się na wysokościach 1800 - 2000 m, na obszarach o niskiej wilgotności, wysokim nasłonecznieniu. W Jemenie nie ma korporacji kawowych roztaczających swe plantacje po horyzont. Produkcja skupia się na małych gospodarstwach rozsianych po postrzępionym górskim terenie. Nie stosuje się tu nawozów, nie wykorzystuje maszyn chyba, że osiołka (do transportu owoców kawowca po zbiorach do punktu skupu). Zbiory odbywają się ręcznie. Całe szczęście, że koszty pracy w tym kraju nie należą do wysokich ponieważ kawa kosztowałaby krocie. I tak nie jest tania, ale za to szczyci się naprawdę wysoką pozycją wśród koneserów tego naparu. Z ciekawostek - w Jemenie pija się kawę zupełnie inaczej. Do wyboru mamy znacznie tańszy gorący napar z wysuszonych łupinek kawowych z dodatkiem imbiru lub cynamonu zwany quirsh lub bardziej przypominający kawę bunn - czyli napar ze średnio uprażonych ziarenek kawy z dodatkiem przypraw np. kardamonu. Kawa, którą Państwu prezentujemy jest wyjątkowa. Używając fachowej terminologii tzw. cuppingu, tak oto przedstawia się jej specyfikacja. Rodzaj palenia kawy: średnie, (świeżo palona) Rodzaj: ziarna 100% arabica Gatunek: 100% arabica Moc: średnia Kwaskowatość: winna Aromat: słodkie, czekolada, owoce, egzotyczne nuty Smak: nuty czekolady, rodzynek, moreli Plantacja/Region: Matari - zachód Sana'a Body: średnie, pełne Pochodzenie: Jemen Masa netto: 500 g Szanowni Państwo, nasze kawy przygotowywane są przez profesjonalnego palacza/ baristę. Zgodnie z procedurą po wypalaniu kawa powinna odczekać 12 godzin po czym jest pakowana do wysyłki. W sumie cały proces od przygotowania do wysyłki zajmuje do 3 dni roboczych. Informujemy również, że kawy nie są wypalane w poniedziałki natomiast sobota jest dniem roboczym. Serdecznie zapraszamy na wyśmienitą kawę.
paź 19 2018 2018-10-19 Jemen – kraj bez żywności, wody, opieki lekarskiej i paliwa, doświadczający przerażającego ludobójstwa W związku z trzecim rokiem wojny prowadzonej przez USA i Saudyjczyków z Jemenem mieszkańcy tego położonego na Półwyspie Arabskim kraju, który przypomina swoim kształtem trumnę, walczą nie tylko o przetrwanie, ale także o zwrócenie na siebie uwagi głównych środków przekazu, które interesują się przede wszystkim wojną w sąsiedniej Syrii, wznowieniem zimnowojennych napięć na linii USA-Rosja oraz wpisami prezydenta Trumpa na Twitterze i jego życiem seksualnym. Zdjęcie z UNHCR All Rights Reserved Kiedy międzynarodowy korpus prasowy napomyka o wojnie w Jemenie, opisuje ją jako sekciarską rozróbę, bezkrwawą bitwę w stylu „gier wideo” toczoną przez bezimiennych zwolenników Iranu przeciwko Arabii Saudyjskiej. Ale to, co naprawdę dzieje się w tym najbiedniejszym kraju na Bliskim Wschodzie, wystawia na próbę nasze człowieczeństwo. Jemen to obecnie arena przerażającego ludobójstwa, o którym mało kto słyszał. Ludzie w Jemenie są pozbawieni żywności, wody, opieki lekarskiej i paliwa. Według ONZ ponad połowa z 28 milionów mieszkańców tego kraju boryka się z brakiem żywności i działacze uczestniczący w międzynarodowych akcjach humanitarnych szacują, że w ubiegłym roku z powodu głodu zmarło 150 000 Jemeńczyków. Organizacja pozarządowa Ocalić Dzieci (Save the Children) podaje, że obecnie z głodu umiera 130 dzieci dziennie, głównie z powodu saudyjskiej blokady jemeńskich portów. Ponadto zniszczono połowę krajowej infrastruktury opieki zdrowotnej. Arabia Saudyjska uderza w jemeńskie szpitale, w których brakuje lekarstw i środków do leczenia rannych. Od początku tej wojny, która rozpoczęła się 26 marca 2015 roku, te ataki są wspierane przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. Liczba śmiertelnych ofiar w Jemenie jest tak wysoka, że Czerwony Krzyż wspiera nawet szpitalne kostnice. Co więcej, zdaniem agencji Reuters ta napaść Arabii Saudyjskiej wzmocniła pozycję al-Kaidy. Mimo to rząd saudyjski nadal blokuje jakiekolwiek rozwiązania dyplomatyczne w Jemenie. Rijad zagroził nawet, że zmniejszy finansowanie dla ONZ w związku z umieszczeniem Arabii Saudyjskiej na liście krajów naruszających prawa dziecka. Niewykluczone, że sytuacja się jeszcze pogorszy, ponieważ w ostatnich dniach swojego urzędowania prezydent Barack Obama sprzedał pozbawionym skrupułów Saudyjczykom rozpuszczający skórę biały fosfor. W zeszłym miesiącu szef misji humanitarnej ONZ, Mark Lowcock, powiedział dziennikarzom stacji Al Jazeera: „Sytuacja w Jemenie… wygląda na apokalipsę”. Źródło: Tłum. Nexus Suplement: Źródło: Wolna Polska – całość
Anthony Di Paola, Vivian Nereim, Javier Blas i Sylvia Westall (Bloomberg) – Arabia Saudyjska powiedzieli, że niektóre z najlepiej chronionych infrastruktur naftowych na świecie zostały zaatakowane przez pociski i drony w wyniku eskalacji regionalnych działań wojennych, które spowodowały wzrost cen ropy. foto: Saudi Aramco Arabia Saudyjska stwierdziła, że ataki w niedzielę zostały przechwycone, a wydobycie ropy wydawało się nienaruszone. Jednak ostatni z serii ataków, do których doszli wspierani przez Iran rebeliantów Huti, po raz pierwszy od stycznia 2020 r. Spowodował krótkotrwały wzrost cen ropy naftowej do ponad 70 dolarów za baryłkę i prawdopodobnie skomplikuje wysiłki prezydenta USA Joe Bidena, by zaangażować się w dyplomację nuklearną z Iranem. Ataki są najpoważniejsze na saudyjskie instalacje naftowe, ponieważ kluczowy zakład przetwórczy i dwa pola zostały ostrzelane we wrześniu 2019 roku, ograniczając produkcję na około miesiąc i ujawniając wrażliwość przemysłu naftowego królestwa. Jemeńscy bojownicy Huti przyznali się do ataku, chociaż Rijad i Waszyngton wskazały palcem na arcykonkursora Iranu. Stany Zjednoczone powstrzymały się od konfrontacji wojskowej i oświadczyły, że wzmocnią obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową w królestwie. W niedzielę Saudyjskie Ministerstwo Energii poinformowało, że farma zbiorników ropy naftowej w terminalu eksportowym Ras Tanura na wybrzeżu Zatoki Perskiej została zaatakowana przez drona z morza. Odłamki pocisku wylądowały również w pobliżu kompleksu mieszkalnego dla pracowników narodowej firmy naftowej Saudi Aramco w Dhahranie, gdzie zatrzęsły się okna, a świadkowie powiedzieli, że schronili się. Na terenie osiedla mieszkają rodziny saudyjskich i emigrantów, aw pobliżu znajduje się konsulat USA. Świadkowie w Dhahranie, gdzie Aramco również ma swoją siedzibę, donoszą o eksplozji wstrząsającej miastem. Ras Tanura jest około godziny jazdy samochodem wzdłuż wybrzeża. „Oba ataki nie spowodowały żadnych obrażeń, utraty życia ani mienia” – powiedział rzecznik saudyjskiego ministerstwa energii. Dwie osoby zaznajomione z sytuacją stwierdziły również, że wydobycie ropy naftowej nie uległo zmianie, aw poniedziałek załadunek w rejonie Ras Tanura był kontynuowany, a tankowce cumowały na północnym molo i na wyspach morskich. Ropa Brent wzrosła w poniedziałek aż o 2,9% do 71,37 $ za baryłkę, zanim spadła. Ropa otrzymała już bodziec po spotkaniu OPEC w zeszłym tygodniu, na którym ministrowie zgodzili się trzymać surową smycz na dostawach. Obrona Przestrzeń powietrzna Ras Tanura jest silnie broniona: znajduje się w pobliżu dużej bazy lotniczej Arabii Saudyjskiej, a jej przybrzeżne terminale załadunkowe są wyposażone w ochronę przed atakiem podmorskim. Huti wystrzelili osiem pocisków balistycznych i 14 ładowanych bombami dronów w Arabii Saudyjskiej, powiedział rzecznik grupy, Yahya Saree, w oświadczeniu skierowanym do rebeliantów telewizji Al Masirah. „Ta operacja nie wydaje się tak skuteczna jak poprzednia” – powiedział Douglas Barrie, starszy pracownik naukowy w Międzynarodowym Instytucie Studiów Strategicznych w Wielkiej Brytanii. Ras Tanura to największy na świecie terminal naftowy, który może eksportować około 6,5 miliona baryłek dziennie – prawie 7% zapotrzebowania na ropę. W porcie znajduje się duża farma zbiorników, w której ropa jest przetrzymywana przed wpompowaniem jej do super-tankowców. Rafineria w tym samym miejscu jest najstarszą i największą rafinerią Aramco. Rijad obwinia politykę USA Arabia Saudyjska przewodzi koalicji wojskowej, która walczy z Huti w Jemenie od 2015 roku. W niedzielę stwierdziła, że niedawna decyzja Stanów Zjednoczonych o zaprzestaniu uznawania Huti za terrorystów podsyciła wzrost ataków, zaostrzając ton wobec Waszyngtonu. Administracja Bidena postanowiła zrezygnować z tej nazwy po tym, jak ONZ ostrzegła przed głodem w najbiedniejszym kraju Półwyspu Arabskiego, jeśli pomoc zostanie zakłócona. Administracja Donalda Trumpa przyjęła etykietę pod koniec jego prezydentury i była postrzegana jako sposób na zwiększenie presji na Iran. „Ataki Huti na Arabię Saudyjską prawdopodobnie jeszcze bardziej skomplikują wysiłki administracji Bidena zmierzające do wynegocjowania kolejnego porozumienia nuklearnego z Irańczykami” – napisała Helima Croft, szefowa globalnej strategii towarowej i badań MENA w RBC Capital Markets w Nowym Jorku. w notatce badawczej. Podczas swojej kampanii na prezydenta Bidena zobowiązał się do ponownego przystąpienia do wielopartyjnego paktu nuklearnego z Iranem, z którego Trump wyszedł przed nałożeniem sankcji. Ale Waszyngton i Iran stoją w sprzeczności co do tego, który rząd powinien wykonać pierwszy krok. „ Zmęczenie Iranem ” Rozczarowany powolnym tempem rozwoju, Iran może powrócić do swojego „tradycyjnego schematu budowania dźwigni i taktyk nacisku na wielu arenach” – powiedział Sanam Vakil, zastępca dyrektora Programu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w Chatham House. „Myślę, że tym, co ryzykuje Iran, jest przecenianie swoich sił i niedocenianie poziomu„ zmęczenia Iranem ”w społeczności międzynarodowej” – powiedziała, dodając, że Teheran może powstrzymać wysiłki dyplomatyczne mające na celu ponowne zawarcie umowy poprzez takie „ataki budujące dźwignię”. Huti zintensyfikowali ataki na Arabię Saudyjską, aw zeszłym tygodniu twierdzili, że uderzyli w skład paliwa Aramco w Jeddah pociskiem manewrującym i bazą wojskową i nie było jasne, czy nastąpiły jakiekolwiek szkody. Ataki wywołały również odwet w Jemenie – w niedzielę koalicja zbombardowała stolicę Sanę nalotami lotniczymi, mówiąc, że atakuje Hutich. Konflikt zabił już dziesiątki tysięcy ludzi i wywołał, według ONZ, najgorszy kryzys humanitarny na świecie. „Huti eskalują ataki rakietowe i prowokują, aby osiągnąć korzyści w negocjacjach i zwrotnym kanale w kontekście wojny w Jemenie” – powiedział Vakil. źródło: gCAPTAIN
duży port w jemenie